Często słyszę pytanie, a czasem sam widzę to w oczach bliskich: „Kiedy wróci ten stary Arek? Ten sprzed diagnozy?”. Odpowiedź jest prosta, choć dla wielu może być zaskakująca: Nigdy. I to jest najlepsza wiadomość, jaką mam.
Nie wracam do „dawnego siebie”, bo tamten człowiek już nie istnieje. Diagnoza psychiatryczna nie była tylko etykietą przyklejoną do teczki medycznej. Była trzęsieniem ziemi, które zburzyło stary porządek, bym mógł zbudować na nim coś trwalszego, bardziej prawdziwego.
Lekcja pokory, której potrzebowałem
Będę z Wami szczery – kiedyś stałem po drugiej stronie. Zdarzało mi się patrzeć na osoby z problemami psychicznymi z dystansem, może nawet z lekceważeniem. Wydawało mi się, że to mnie nie dotyczy, że to kwestia „słabości”. A potem życie powiedziało: „Sprawdzam”.
Gdy sam usłyszałem diagnozę, dostałem największą lekcję pokory w moim życiu. To doświadczenie zdarło ze mnie pychę i nauczyło patrzeć sercem. Stałem się wyczulony na krzywdę innych, szczególnie tych najsłabszych, których głos jest często zagłuszany. Zrozumiałem, że siła nie polega na byciu ze stali, ale na umiejętności podniesienia się, gdy upadamy.
Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki
Znacie to powiedzenie? „Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki”. Wielu rozumie to błędnie, myśląc, że woda odpłynęła. Ale Heraklit miał na myśli coś więcej: rzeka jest już inna, ale i my jesteśmy inni.
Nie będę już tym samym Arkiem, bo moje plany zmieniły się o 180 stopni. I wiecie co? Te nowe plany są o wiele bardziej „moje”. Mój kryzys stał się moją kwalifikacją. Dziś pracuję jako Asystent Zdrowienia. To praca, której nie mógłbym wykonywać, gdybym nie przeszedł przez własne piekło. To, co kiedyś wydawało się przekleństwem, dziś jest narzędziem, dzięki któremu mogę powiedzieć drugiemu człowiekowi: „Rozumiem Cię. Byłem tam. Da się z tego wyjść”.
Nowi ludzie, nowa jakość
Moje życie prywatne i zawodowe jest dziś zdeterminowane przez moją diagnozę – ale w pozytywnym sensie. To prawda, część osób odeszła. Niektórzy nie udźwignęli ciężaru, inni po prostu nie pasowali do nowej rzeczywistości. Nie mam o to żalu.
Zrobiło się bowiem miejsce na nowe relacje. Poznałem wspaniałych ludzi, często również z bagażem doświadczeń psychiatrycznych. To relacje głębsze, pozbawione masek, oparte na szczerości, a nie na udawaniu, że wszystko jest „super”.
Dlatego założyłem Grupę Wsparcia na Facebooku. Chcę, żebyśmy nie byli w tym sami. Chcę, żebyśmy czerpali siłę z naszej wspólnoty.
Diagnoza to nie wyrok, to drogowskaz
Nie wracam do „dawnego siebie”, bo „nowy ja” ma misję. Mam w sobie energię, by działać, by zmieniać postrzeganie chorób psychicznych i by wspierać Was w Waszej drodze.
Jeśli myślisz, że diagnoza przekreśla Twoje życie – spójrz na mnie. Ona może być początkiem drogi, na której odnajdziesz sens, jakiego wcześniej nie znałeś. Idziemy do przodu, nigdy wstecz!
Do zobaczenia na Grupie Wsparcia!
https://www.facebook.com/groups/717933672246108/