Zdarzają się dni, kiedy po powrocie do domu cisza w mieszkaniu dzwoni w uszach głośniej niż najtrudniejsze rozmowy, które odbyłem. Dni, w których ciężar ludzkich historii, lęków i beznadziei osiada na ramionach niczym niewidzialny, ołowiany płaszcz. Właśnie wtedy, w tej ciszy, pojawia się to fundamentalne pytanie: „Dlaczego ja wciąż tu jestem? Dlaczego każdego ranka na nowo wchodzę w świat kryzysu, z którego sam kiedyś tak desperacko szukałem ucieczki?”.

Odpowiedź nie jest prosta ani jednowymiarowa. To mozaika sensu, składająca się z okruchów wspomnień, ludzkich spojrzeń i cichych zwycięstw, które dostrzec można tylko z bliska.

Pierwszym i najważniejszym filarem mojej siły jest lustro. Nie to w łazience, ale to, które widzę w oczach osoby siedzącej naprzeciwko mnie. Kiedy słyszę o poczuciu totalnego osamotnienia, o świecie, który stracił kolory – widzę w tym fragmencie samego siebie. Widzę „Księcia Śląska”, zagubionego w porywie psychozy, człowieka, który dawno temu dotknął dna. To bolesne, ale i niezwykle oczyszczające doświadczenie. Moja przeszłość nie jest już tylko mrocznym rozdziałem; staje się kluczem. Kluczem, który otwiera drzwi do autentycznego zrozumienia. Kiedy mówię: „Wiem, jak to jest”, te słowa mają wagę przeżytego bólu i odzyskanej nadziei. W tym spotkaniu nie ma miejsca na profesjonalny dystans, jest za to bliskość dwóch ekspertów – każdy od własnego losu. I to właśnie ta wspólnota doświadczeń ładuje moje akumulatory. Daje poczucie, że moje cierpienie nie poszło na marne. Zostało przekute w narzędzie – w żywy dowód na to, że powrót jest możliwy.

Drugim źródłem mocy jest rola budowniczego mostów. Paradoksalna siła tej pracy tkwi w byciu pomiędzy. Siedzę po tej samej stronie biurka co osoba w kryzysie – jesteśmy sojusznikami. A jednocześnie moją misją jest zbudowanie solidnej kładki prowadzącej na drugi brzeg – do świata lekarzy, terapeutów i systemu, który często mówi niezrozumiałym językiem. Siłę czerpię z tych małych „kliknięć”, momentów olśnienia. Kiedy widzę, jak w oczach mojego podopiecznego pojawia się zrozumienie dla zaleceń lekarza, bo udało mi się je „przetłumaczyć” na język emocji i doświadczeń. Albo gdy moja obserwacja, rzucona podczas spotkania zespołu terapeutycznego, rzuca nowe światło na sytuację pacjenta, pozwalając specjalistom zobaczyć coś więcej niż tylko diagnozę w papierach. Każdy taki moment to dowód, że jestem nie tylko towarzyszem, ale i katalizatorem. Facylitatorem porozumienia, który pomaga uczynić system bardziej ludzkim. To daje poczucie realnego wpływu i sprawczości.

Wreszcie, siłę daje mi brutalna autentyczność. Mit Asystenta Zdrowienia jako w pełni uleczonego herosa jest pułapką, która prowadzi prosto do wypalenia. Ja również mam gorsze dni. Moja podróż przez zdrowienie nie jest zakończoną opowieścią, ale trwającym procesem. I to właśnie ta świadomość własnych granic jest moją tarczą. Siła nie pochodzi z bycia niezniszczalnym, ale z umiejętności przyznania się do słabości i radzenia sobie z nią. Pokazuję, że można żyć wartościowym życiem pomimo choroby, a nie tylko po niej. Ta prawda uwalnia mnie od nierealistycznych oczekiwań i pozwala być po prostu człowiekiem. Człowiekiem, który jest dowodem nie na magiczne ozdrowienie, ale na możliwość prowadzenia satysfakcjonującego życia w niedoskonałym świecie.

Więc dlaczego wciąż tu jestem? Bo w spojrzeniu drugiego człowieka odnajduję sens własnej historii. Bo budowanie mostów daje mi poczucie realnego wpływu. Bo w mojej autentyczności i niedoskonałości kryje się najbardziej wiarygodne przesłanie nadziei.

Każdego dnia na nowo wybieram tę drogę, nie dlatego, że jest łatwa, ale dlatego, że jest prawdziwa. To moja misja. Nie misja „Księcia”, ale zwykłego człowieka, który kiedyś odnalazł drogę z mroku i teraz, po prostu, oświetla ją dla innych. I to wystarczy.

Arkadiusz, Asystent Zdrowienia

One thought on “„Dlaczego wciąż tu jestem?” – co daje mi siłę w pracy z osobami w kryzysie. Refleksja o motywacji i codziennym sensie pracy AZ.”

  1. To piękne że poszedłeś tą drogą,pomimo doświadczenia kryzysu psychicznego.Życzę owocnej pracy, satysfakcji na polu zawodowym i osobistym i jak najmniej nawrotów. DUŻO ZDRÓWKA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Okiem asystenta
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.